sobota, 28 lipca 2018

Zmiany i pierwszy miesiąc razem

Ostatni post opublikowany rok temu... Kawał czasu. Nie było jednak o czym pisać - odkąd Czika jest na emeryturze nic ciekawego w naszym życiu się nie działo. Rutyna... Codziennie długi spacer, czasami powtórzenie sztuczek i dłubanie czegoś nowego. Nuda, więc o czym tu pisać!

Część z Was widziała już post na facebooku... 29 czerwca nasza drużyna powiększyła się o małą-wielką iskrę - ZOJĘ. Czarnula została adoptowana z wałbrzyskiego schroniska... Mimo jej młodego wieku - około rok - nie miała lekko. Początkowo została odebrana interwencyjnie i trafiła do schronu, potem ktoś ją adoptował i po miesiącu zwrócił nalepiając jej jednocześnie etykietę psa demolki. Siedziała po tymże zwrocie kilka tygodni i czekała... na mnie. To była miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie to od pierwszego zdjęcia ;) Następnego dnia już była moja. Zoja jest totalnym spontanem, w tym roku i tak planowałam kolejnego psa, ale plany były zupełnie inne. No cóż - przeznaczenie! Biorę to.
Blog odradza się ponownie, podobnie jak fanpejdż, ma być miejscem, w którym na nowo będę dzielić się naszymi sukcesami, porażkami i moimi przemyśleniami. W końcu przed młodą całe życie. 


Nie zwlekając podsumuję pierwszy miesiąc wspólnego życia. Zozol to genialny pies ze świetnym, sportowym potencjałem. Uwielbia zabawę, fajnie goni, a szarpanie i aportowanie to coś megawow. Na początku nie miała pojęcia jak się bawić, bała się piszczałek i gwałtowniejszych ruchów. Bała się właściwie wszystkiego... odkurzacza, miksera, odgłosów z ulicy. Problemem było nawet chodzenie po łąkach - stawiała łapy z dużą ostrożnością. Teraz szaleje jak mało kto. Wulkan energii...
Walczymy z lękiem separacyjnym, zaakceptowała klatkę i mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodze. Pierwsze dwa tygodnie były pod tym względem ekstremalne, no ale to właściwie nic dziwnego po schronisku.

Bardzo szybko i chętnie uczy się nowych rzeczy. Zaczęłam naukę podstaw i dłubiemy sztuczki dla rozrywki i ogarniania ciałka. Cieszy mnie ogromnie przywołanie, reaguje natychmiast prawie zawsze - tego nawet po 9 latach nie ogarnia Czika... 


Zakładałam, że kolejny pies rozruszaCzi i tak też się stało. Ostatni raz widziałam ją w tak świetnej kondycji minimum 4 lata temu. A bawiącą się z innym psem w taki sposób? Chyba nawet nie jestem sobie w stanie przypomnieć. Bardzo cieszę się, że dziewczyny akceptują i naprawdę lubią siebie nawzajem!







Postaram się nagrać i zmontować jakiś film z tego co aktualnie robimy... Mam nadzieję, że nadal ktoś będzie nas czytał :P