poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Obóz Agility Lifestyle w NNL

                 


Obóz Agility Lifestyle z Michałem Pieniakiem i Beatą Luchowską

Nasz pierwszy, długo wyczekiwany, wymarzony obóz! Planów co do takiego wyjazdu było mnóstwo jednakże dopiero w tym roku poczułam się w pełni gotowa, a więc w lutym wysłałam zgłoszenie, no i dostałyśmy się. Miesiące oczekiwań i już jesteśmy po. Jak było?

Fantastycznie! Beata i Michał to znakomici trenerzy. Podziwiam za cierpliwość, pełne zaangażowanie w pracę z każdym teamem i ogrom posiadanej wiedzy, którą świetnie wszystkim przekazywali. Obozowy grafik był praktycznie po brzegi zapełniony. W rzeczywistości były  jakieś przesunięcia ze względu na upały czy dłuższy spacer.

W poniedziałek, około godzinę po przyjeździe, zaczął się nasz pierwszy trening z Beatą. Totalna klapa w sumie, stres dał nam się we znaki i nie potrafiłam zapamiętać zbyt dużej części toru, w dodatku Czika postanowiła wskakiwać na tunele zamiast do nich wbiegać :P No cóż... W końcu to pierwszy trening więc wybaczam i jej i sobie. Planowo zajęcia wyglądały tak; poranny z Beatą; popołudniowy z Michałem; poranny z Michałem; popołudniowy z Beatą; poranny z Beatą itd. Miało być sprawiedliwie tak żeby każdy trenował i w pełni sił i trochę bardziej zmęczony u każdego z trenerów :P

Każdy trening był coraz bardziej udany, Czika nauczyła się fajnych out'ów, nie wskakuje już na tunele, ja wiem jak ją odpowiednio prowadzić na torku. I w końcu zapamiętywałam całe. Nie spodziewałam się, że aż tyle wiedzy nabędę przez 5 dni pracy. Zajęcia teoretyczne były bardzo ciekawe i z nich również bardzo wiele wyniosłam.

Nieco zawiodło mnie klatkowanie Czikowatej. Darła japkę jak ją zostawiałam co jeszcze się nigdy nie zdarzało. W Zakopanem podczas naszych wyjść zostawała w klateczce około 2h i pomimo tego, że Ozi chodził luzem po pokoju była całkowicie cicho. Tutaj urządzała koncerty, choć zostawała na 15min, dobrze, że neverlandii to nie przeszkadzało :P
                                  

Jestem natomiast bardzo zadowolona z motywacji Czi. Na torze pracowałyśmy tylko na jedzenie, ale poza torem pięknie się bawiła. Szarpała się momentami jak nigdy wcześniej, kilka miesięcy pracy dało efekty! Po powrocie jest jeszcze lepiej - jestem dumna z beaglówny.



Na obozie byli także Hania i Fiona, Martyna i Moris oraz Zuzia i Masti, z którymi byłyśmy w pokoju. Niezmiernie się cieszę, że mogłyśmy was w końcu poznać! Wolne chwile spędzałyśmy na bardzo żwawych rozmowach trwających do póóóóźna ;)



W ostatni dzień trenerzy zorganizowali nam zawody. Zapamiętałam obydwa przygotowane torki, Czikowata ślicznie pobiegła. W pierwszym jumpingu nie dociągnęłam out'a . Beaglówna skoczyła i znów wróciła tą samą hopką. Ale trudno! Drugi jumping był czysty i udało nam się zająć 2 miejsce :D

Podsumowując, obóz niezwykle udany, masa wyniesionej wiedzy, super ludzie. To na pewno nie nasz ostatni obóz u Beaty i Michała.









Beata z beaglową reprezentacją


8 komentarzy:

  1. Świetnie, że Ci się spodobało! Przypominam Ci, że obiecałaś mi przekazać tren ogrom wiedzy. Jestem z Was bardzo dumna <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :D Jak ja Wam zazdroszczę... U nas by to nie przeszło :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że kiedyś też pojadę na obóz z własnym psem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :) zazdroszczę :) mam nadzieję że w przyszłym roku też uda nam się pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Musiałyście się świetnie bawić! Ja też w przyszłym roku chce wybrać się na jakiś obóz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie sobie radzicie jak widzę! :) Takie obozy to świetna sprawa, szkoda że Emet tak źle znosi ciepło ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ^^ Mam nadzieję, że kiedyś pojadę z moim psem na obóz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przejmuj się, też mam ciągłe problemy z zapamiętaniem toru dlatego specjalnie dla mnie zawsze ustawiane są jeszcze numerki :P

    OdpowiedzUsuń